I’m a jinx, I’m a jinx
Tad – Jinx
Bad luck follows everywhere
I’m a jinx, I’m a jinx, yeah
Niefart potrafi zniweczyć każdy wysiłek. Oczywiście można nie wierzyć w fakt jego istnienia, ale patrząc na historię kariery grupy Tad, bardzo trudno nie odnieść wrażenia, że ta miała bardzo pod górkę i że los jej nie sprzyjał. W jakimś stopniu nie pomogły w tym też decyzje członków zespołu, a już najbardziej… ich aparycja. Jak inaczej bowiem można wytłumaczyć fakt tego, że ci uzdolnieni muzycy nie odnieśli dużego sukcesu, mając na koncie tak znakomitą i przede wszystkim równą pod względem poziomu dyskografię?

Powyższe pytania zadają autorzy dokumentu pt. Tad: Busted Circuits and Ringing Ears. Dokument nie najnowszy, bo wypuszczony w 2008 roku przygląda się karierze tego najmniej przyjemnego dla oka (i ucha) zespołu z Seattle. Dowiemy się z niego, jak wyglądały początki grupy, z czym ta borykała się w trakcie swojej kariery i dlaczego się rozpadła. Historia ta jest o tyle ciekawa, że obfitowała w rozmaite zwroty akcji: od jednego z pierwszych zespołów, które przyczyniły się do rozwoju Sub Popu, przez kontrowersje związane z wykorzystaniem znalezionego przypadkiem zdjęcia jako okładki albumu 8-Way Santa, ciągłe niedopasowanie się do oczekiwań coraz to nowych wytwórni, na ogólnej niechęci mediów do promocji twórczości (a przede wszystkim wizerunku) muzyków kończąc. To wystarczyło do tego by, zamiast stanąć obok Nirvany, czyli zespołu wykorzystującego swój potencjał w pełni, Tad stał się przeciwieństwem Kurta Cobaina i spółki oraz synonimem niewykorzystanych możliwości.
W dokumencie wypowiadają się muzycy oraz osoby związane z branżą (m.in. Bruce Pavitt, Jonathan Poneman, Mark Arm, Kim Thayil), a także sam trzon Tad — Tad Doyle oraz Kurt Danielson. Ta dwójka stanowiła jedyną niezmienną w trakcie działalności grupy; łączyła ich (i nadal łączy — choć w tym momencie już tylko na odległość) prawdziwa przyjaźń. Muzycy rozliczają się z przeszłością, wspominają chwile lepsze i te gorsze, jednak cały czas zachowują dystans do opisywanych przez siebie wydarzeń. Nie czuć w nich goryczy z powodu tego, jak potoczyła się ich historia. Sprawiają wrażenie ludzi, którzy zaakceptowali bieg wydarzeń i są szczęśliwi z powodu tego, że przez ten, w sumie krótki okres czasu (Tad funkcjonował ok. 11 lat), udało im się zagrać tak wiele koncertów i nagrać tych kilka albumów. Płyt dobrych, bezkompromisowych i prezentujących bardzo równy, wysoki poziom.

Pod względem konstrukcji dokument jest raczej standardową produkcją – „współczesne” gadające głowy komentują poszczególne wydarzenia na tle klipów i nagrań z epoki. Forma chronologiczna, więc nie ma szans się w niej pogubić, a do tego dzięki niej bardzo łatwo jest wejść w świat zespołu i wciągnąć się w poszczególne, następujące po sobie, poukładane w sposób logiczny wątki. Twórcy plusują tym, że nie popadają w smętne tony i nie skupiają się jedynie na wspomnianym z początku nieszczęściu, a pokazują grupę taką, jaka była: radosną, nieco szaloną, korzystającą z życia i nagrywającą świetne piosenki. A to, że mogło to zostać zwieńczone większym sukcesem (szczególnie komercyjnym)? Pewnie, ale to przecież wcale nie znaczy, że taki finał tej historii byłby dla jej uczestników lepszym rozwiązaniem.
Polecam przede wszystkim fanom sceny Seattle, ale też szerzej — miłośnikom muzycznych dokumentów i wszystkich zainteresowanych tym, jak działała branża, której teraz już nie ma. Artystom, którym wydaje się, że w sposób przemyślany kreują swój wizerunek, obejrzenie tego filmu też może się przydać.
Cały film można obejrzeć na kanale Noisey, na platformie YouTube. Link poniżej.
