Lunar Trips / Bazgrołki / Killer Goodbyes / Desdemona 25.01.25

Co ma do zaproponowania świeża trójmiejska krew?

Takie Lunar Trips bardzo dużo. Przede wszystkim dream popowe, przy tym bardzo piosenkowe i w pełni ukształtowane brzmienie. Z naprawdę ładnym, robiącym wrażenie wokalem i dopracowanymi aranżacjami. Grupa niepotrzebnie asekuruje się między utworami, bo te zabrzmiały, przynajmniej tego wieczoru, bardzo profesjonalnie. Melancholijne, ale też wcale nie wycofane, bo pełne charakterystycznych gitarowo-basowych motywów granie. Klimatyczne, łagodne i subtelne. Przydałoby się na przełamanie więcej przesteru, ale jako etatowy marzyciel byłem więcej niż zadowolony z tego występu. Trzymam kciuki za to trio!

Lunar Trips

Dobre i dojrzałe piosenki w zanadrzu mają też Bazgrołki. Zespół w nieco zmienionym składzie patrzy w przyszłość i ewoluuje. Psychodela nowofalowa została zastąpiona zdecydowanie mocniejszym, rozpisanym na dwie gitary, heavy brzmieniem. To dalej pełne przestrzeni granie, ale intensywność i ciężar zdecydowanie większy. Na szczęście dla grupy, ma ona w sobie „to coś” – charyzmę, wysokie umiejętności i wpadający w ucho materiał. Zaryzykuję nawet i stwierdzę, to jedna z ciekawszych, nowszych nazw na lokalnej scenie. Zainspirowana otwartością tego miejsca, ale nie powielająca pewnych (jej) schematów. Cieszy zastrzyk nowej kreatywnej energii.

Bazgrołki

Killer Goodbyes nie można było odmówić gitarowej techniki, ale w pewnym sensie był to występ będący przeciwieństwem dwóch poprzednich. Zarysy utworów, bazujące głównie na skillu nie są czymś, co we mnie rezonuje. Umiejętności jednak nie odmawiam, te były aż nadto widoczne. Kwestia przyszłej formy tego projektu do rozważenia — czy ma to być gitarowy popis czy może jednak coś więcej? Potencjał jest, trzeba tylko zastanowić się nad tym, jak go wykorzystać.

Killer Goodbyes

Reasumując — młodzież bez kompleksów goni starych wyjadaczy. Bardzo dobrze.