Grzegorz Ciechowski skończyłby dzisiaj 60 lat. Uwielbiam wszystkie jego wcielenia, ale chyba najbardziej zapomnianym i oryginalnym spośród jego licznych projektów jest płyta nagrana pod pseudonimem Grzegorz z Ciechowa. Połączenie tradycyjnych pieśni ludowych (źródłem były archiwa Radiowego Centrum Kultury Ludowej) z wyrazistą elektroniką to coś, co teraz nikogo nie dziwi, ale gdy album wyszedł w 1996 roku to wzbudził w Polsce niemałe kontrowersje. Dla bardziej zainteresowanych tematem odsyłam do ciekawego artykułu na ten temat. Poziom niezrozumienia motywacji Ciechowskiego zarówno przez środowiska wiejskie jak i akademickie jest wręcz smutny. Zamiast potraktować projekt jako promocję i szansę dla regionu, rozpoczęły się wzajemne oskarżenia i roszczenia ze strony rodzin wykonawców, których głosy zostały wykorzystane na płycie. Chęć podpięcia się pod sukces i znane nazwisko zwyciężyły zdrowy rozsądek.

Na szczęście gdy już emocje opadły pozostała sama muzyka, która broni się do dzisiaj i która ostatecznie spełniła swoją rolę. Tak jak zresztą zawartość wszystkich albumów nagranych przez Ciechowskiego.