Mam słabość do różnego rodzaju rankingów, list i zestawień płyt, posegregowanych według wybranego klucza np. gatunku, mody, nastroju i co tam jeszcze tylko można sobie wymyślić. Mam też bzika na punkcie różnego rodzaju świąt i jednym z tych świąt jest jakże niepolskie Halloween. Sam mam urodziny gdzieś blisko tej daty i może dlatego jesień, wraz z całą tą nieprzyjemną aurą oraz nielicznymi promykami słońca, tak bardzo do mnie trafia. Poza tym wieczorami najlepiej postawiłbym wszędzie świeczki, pozapalał światełka, włączył jakieś świecące bibeloty, pierdoły i inne niepotrzebne, zagracające chatę śmieci ze sklepów typu tiger czy pepco i odpalił jakąś dobrą płytę. A Halloween właśnie z tym mi się kojarzy – z takim połączeniem mroku i kiczu. Ten styl przemawia to do mnie jako sposób na oswojenie tematu śmierci 😉

I reasumując powyższe: przez resztę miesiąca będę wrzucał tu i na bloga rekomendacje płyt, które kojarzą mi się właśnie z Halloween. Listę już przygotowałem i dużo rzeczy musiałem usunąć, bo chciałbym, żeby muzyka była w miarę zróżnicowana. Na pewno będą jakieś standardy lub rzeczy dla zajaranych Halloween banalne, ale może znajdzie się też coś nowego. Nie będzie to lista najlepszych płyt, ale dość subiektywny przegląd ciekawych wydawnictw na ten właśnie okres roku.

tl;dr będzie halloweenowa lista z wybranymi, pasującymi do tego święta płytami.