Z takich, czy innych względów wybrałem 15 zespołów, które szerzej opisałem w związku z ich występami na nadchodzącym OFF Festivalu. To jednak tylko kropla w morzu ciekawych koncertów, jakie czekają nas w Katowicach już w nadchodzący weekend. A nawet, jeśli się na OFFa nie wybieracie, to warto poznać jeszcze kilka nazw, które tam się pojawią. Z tego względu dorzucam jeszcze kilku artystów, na których moje ucho zareagowało żwawiej w trakcie przedfestiwalowych przygotowań. Opisanych z mocnym przymrużeniem oka, ale za to szczerze rekomendowanych.

  • Legendarny Afrojax – teksty, które bawią, śmieszą i uczą. Prześmiewczo, konkretnie, często po bandzie. Coś jak ceny w strefie gastro.
  • Housewives – będzie noisowe przedstawienie dla największych twardzieli. Tak przynajmniej sobie wmawiam, bo zamierzam być pod samą sceną. PS: gdzie mogę kupić dobre zatyczki do uszu?
  • Khidja – gdyby odwołali jakichś headlinerów, to mamy już potencjalnych zastępców w stylu Islam Chipsy. Z Rumunii co prawda, ale beat się zgadza, to i porównanie mi przypasowało.
  • Moses Sumney – Moses to mały kłamczuszek, bo nagrał album „Aromanticism”, a kompozycje na nim jakieś takie… o miłości? Naładowane emocjami? Muzyka i wokale takie… ładne i delikatne? Oj, ten prorok zwiedzie Was na manowce!
  • Fontaines D.C. – pamiętacie Idles i Shame z zeszłego roku? Pewnie, kto by nie pamiętał. Jeśli Wam mało, to macie potencjalnych następców. Panowie z Fontaines D.C. – nie spieprzcie tego. Nie grajcie na trzeźwo.
  • The Como Mamas – na ich koncert poszedłbym nawet do kościoła. I zamierzam klaskać!
  • Sensations’ Fix – moja pamięć jest bardzo słaba, więc pewnie się mylę (też mi się zdarza, notorycznie zresztą), ale progresywno-space rockowych zespołów na OFFie raczej zbyt wiele nie było. To teraz będzie! PS: Nie przesadzajcie z używkami!
  • The Mystery Lights – zespół z gatunku tych, które kojarzą mi się z offowym chilloutem. Garażowo-psychodeliczne granie, które świata nie zwojuje, ale nawet w najgorszy dzień jak poleci, to nie wyłączysz.
  • Big Freedia – nie żartujmy, że chodzi tu o muzykę. Chcę zobaczyć, jak cały OFF trzęsie tyłkiem. Sam zresztą ćwiczę i mam nadzieję, że i Wasze poślady są na to gotowe.
  • Furia – i tak usłyszycie ich z każdego miejsca na terenie festiwalu, więc po prostu wbijajcie pod scenę. Będzie prościej.
  • Shortparis – zastąpili Yellow Days, które zresztą opisywałem w mojej 15-tce (damn Rojek!). Tylko że miejsce zajęte pod sceną nadal się nie zwolniło, a ja zamiast swojej romantycznej strony poruszę ziemię (dosłownie) swoimi stopami podczas nieskoordynowanych wygibasów tej, mniej subtelnej, strony mojej osobowości. Polecam każdemu.
  • Sorja Morja – nikt tak pięknie nie gra i nie grał w Polsce twee popu jak oni. (suchary mi się skończyły).
  • Turbonegro – ostatnia płyta nie jest ich najlepszą wizytówką, ale jeśli na żywo te kiczowate, niezbyt porywające utwory zamienią się w kiczowate, pełne energii utwory, to będzie to kolorowa podróż do przeszłości. Poza tym chyba zagrają COKOLWIEK z „Apocalypse Dudes”. Prawda?!
  • Kult gra „Spokojnie” – to będzie albo wielkie rozczarowanie, albo koncert, który na zawsze zapisze się w mojej pamięci. Chociaż słabe koncerty też mam w zwyczaju długo pamiętać. Damn, trzeba tam być.