Słów kilka: W 2008 roku czwórka wkurzonych nastolatków z Danii założyła zespół o niezbyt wyszukanej nazwie Iceage. Nawiązanie aż nazbyt oczywiste. Po roku mieli już na koncie EPkę, ale wydanie pełnoprawnego debiutu zajęło im aż 3 lata. Na szczęście przez ten okres złość z nich nie wyparowała i New Brigade trochę potrząsnęło pudełkiem z napisem „punk rock”. Teraz mają na koncie już 4, zróżnicowane albumy i od punka się odżegnują. Ale nie dajcie się zwieść, bo o ile melodii w ich grze trochę więcej, to niechęć do świata pozostała taka sama.

Czego przesłuchać przed: Na tegorocznym Beyondless Iceage zwalnia, próbuje wyjść z szufladki z napisem „niezadowoleni, źli i zblazowani”, czego skutkiem jest płyta dość zróżnicowana z mocno nieoczywistymi aranżacjami. Nie ma tu zbyt wielu zrywów złości, nie ma też bezpośrednich uderzeń. Więcej tu zabawy rytmem, zbliżania się do art punkowej stylistyki i żonglowania stylami. Pojawiają się instrumenty dęte (Pain Killer z gościnnym udziałem Sky Ferreiry czy Showtime), które dodają chłopakom lekkiej ogłady. Mnie jednak nie oszukają. To już „młodzież starsza”, ale nadal niezadowolona. Może i ubrania mają trochę lepsze, starają się też więcej myśleć, zanim coś powiedzą, ale swój swego pozna. Problemy wokół nich pozostały w większości te same, niektóre z nich tylko ewoluowały. I tak jest też z ich brzmieniem. Niby mamy tutaj do czynienia głównie ze średnimi tempami, nowymi instrumentami, a w kilku przypadkach nawet zapadającymi w głowę melodiami, ale to nie jest miła i przyjemna muzyka. Nie puścisz jej rodzicielce i nie zaśpiewasz jej w barze studenckim na karaoke. To w gruncie rzeczy nadal dość proste kawałki, które z lekko podkręconym tempem i bez zdobień, zabrzmiałyby tak, że spokojnie mogłyby znaleźć się na którymś z ich poprzednich albumów. Czy to chwilowa ucieczka czy też naturalna ewolucja? Trudno stwierdzić. Nie zawsze jednak musisz być najgłośniejszy, by trafić w punkt. I ja, choć osobiście wolę poprzednią odsłonę Iceage, to rozumiem.

Must listen: Iceage – Catch It

Iceage AD 2018, czyli gitary inspirowane Cave’em, tempo żółwia maltańskiego, monotonne frazowanie i narastające z każdą chwilą poczucie zagrożenia i nieuchronnej klęski. I ta w końcu następuje, a jawi się jazgotem, piskami i hałasem. To jednak wybuch krótki i kontrolowany. W tym utworze udało im się chyba najlepiej połączyć stare z nowym.

Dla zaawansowanych: Każdy z ich albumów się broni i każdy przynosi trochę inne emocje. New Brigade (2011) to hybryda punka, noise rocka i hardcore’u, a z poszczególnych kompozycji aż bije młodzieńcza agresja. Nie mniej jest jej na You’re Nothing (2013), ale tym razem ubranej w ciekawsze, mniej oczywiste, post-punkowe dźwięki. Panowie poszli za ciosem i efektem tego była ambitniejsza, nieco lżejsza, ale dalej uroczo odpychająca Plowing Into The Field of Love (2014). Polecam wszystkie.

Gdzie i kiedy: Czwartek, 22.30, Block Stage