Słów kilka: New Rome to projekt Tomasza Bednarczyka, pod nazwą którego wydana została albumowa trylogia Somewhere, Nowhere i Elsewhere. Sam Bednarczyk tworząc muzykę elektroniczną nie boi się mieszać gatunków. Drone, glitch, ambient, a nawet muzyka taneczna czy elementy nagrań terenowych. To wszystko udaje mu się ze sobą łączyć w różnych, czasami zaskakujących proporcjach.

Czego przesłuchać przed: Elsewhere z 2017 r. to trzecie, długogrające wydawnictwo New Rome. Przepełnia je klimatyczny, „domowy” ambient. Tak, słowo klimatyczny się zdewaluowało, ale w tym przypadku naprawdę dobrze opisuje zawartość tej płyty. To muzyka niezwykle relaksująca, która kojarzy mi się z zapachem deszczu, więdnących liści i przypomina o nieustającym fakcie przemijania. Budowane w sposób niemalże progresywny utwory wydają się zabierać nas w sam środek naszych wspomnień. Niemalże, bo długość poszczególnych kompozycji zazwyczaj oscyluje wokół trzech minut. Dzięki temu stanowią w pewnym sensie zaczątek myśli; nie nużą, a przywołują w naszej pamięci krótkie, konkretne momenty. Namalowane przez Bednarczyka nostalgiczne obrazy, powodują też tęsknotę za niewypowiedzianym, ale zamiast obaw, efektem jest wywołanie poczucia akceptacji takiego stanu rzeczy.

Must listen: New Rome – Late

Takiej muzyki nie wypada słuchać wybiórczo. Ale jeśli chcecie zrobić szybki check-out, to posłuchajcie nastrojowego Late i odkryjcie w sobie romantyka.

Dla zaawansowanych: Jak już wspominałem, Tomasz Bednarczyk jako New Rome nagrał jeszcze płyty Somewhere oraz Nowhere. Oprócz tego pod własnym nazwiskiem wydał kilka wydawnictw z pogranicza ambient/house z elementami nagrań terenowych.

Gdzie i kiedy: Sobota, 21.30, Cargo Stage