Słów kilka: Tiziano Veronese pochodzi z Włoch, a Sonic Jesus powołał do życia w 2012 roku. EPka w Fuzz Club Records (2012 r.), split z The Black Angels (2014 r.), koncerty m.in. z Singapore Sling, Dead Skeletons oraz A Place to Bury Strangers. Następnie dwupłytowe (!), debiutanckie wydawnictwo (2015 r.) oraz płyta numer dwa, która ukazała się w marcu 2017 roku. To musi robić wrażenie.

Czego przesłuchać przed: Grace z 2017 roku to dziwna hybryda. Tiziano zagrał na niej na wszystkich instrumentach i zaśpiewał; jest też jedynym autorem materiału (oprócz tekstów, które napisał Marco Barzetti). Włoch zrobił jednak dość mocny skręt w stronę… post-punku. Wyobraźcie sobie Interpol, który do swoich inspiracji dorzuca psychodelę, a już mniej więcej wiecie, jak może brzmieć ta płyta. Rządzą melodia, prostota i taneczność. Elementy psychodelii są, ale objawiają się raczej w samej produkcji (trochę schowany wokal, spora ilość klawiszy, nieco „mętne”, shoegaze’owe brzmienie), niż w samych aranżacjach. Całość ma bowiem formę mocno piosenkową. To naprawdę dziwne połączenie i nie wiem, czy traktować to jako uproszczenie stylu, czy też jako eksperyment. A może jedno nie wyklucza drugiego?

Must listen: Sonic Jesus – No Way

Psychodeliczny, soniczny, gotycki Jezus. To właśnie on.

Dla zaawansowanych: Debiut Sonic Jesus, czyli Neither Virtue Nor Anger to aż dwie płyty. To się rzadko zdarza, moi mili. A zawartość? Przegląd współczesnego rocka psychodelicznego, zahaczającego zarówno o heavy psych, jak i bardziej melodyjne, dream popowe i shoegaze’owe granie. Dla fanów gatunku rzecz jak najbardziej godna uwagi.