Podsumowanie czas zacząć.

Gwoli przypomnienia: jedna płyta dziennie, codziennie. Krótki opis, link do dłuższej notki (jeśli takowa istnieje) oraz wybrany utwór z albumu w komentarzu. Kolejność losowa. Płyt wybrałem 27 i nie było to łatwe. Nie są to albumy najlepsze, ale takie, do których wracałem najczęściej. Taki wyznacznik jakości przyjąłem.

(…) Każdy z utworów to trochę inna historia ze wspólnym mianownikiem. Tym mianownikiem są zwykli ludzie, ich zwyczajne problemy i proste, nieskomplikowane życiorysy. Na co dzień towarzyszy im nastrój przygnębienia i klaustrofobii. Niby i nam jest tu ciasno, ale jakoś wyjść nie chcemy. Przecież kolejna kompozycja to kolejna opowieść. Czego tym razem się dowiemy? W tym zadymionym i przepełnionym zapachem taniego piwa miejscu ludzie są bardziej otwarci. To tu docieramy do sedna, to tu jest prawdziwe życie i rzeczywiste dramaty.

Takie, które rzucają cień na wszystko.

Cały tekst dostępny tutaj.

Jako bonus zapis z występu dla Audiotree: