Trio z San Francisco operuje na post-punkowym rytmie i wyraźnej grze sekcji, ale sercem wyrywa się do lat 90-tych i sceny emo/post-hardcore tamtych czasów. Środki ekspresji też jakby bardziej przyziemne i nie artyzm grupie w głowie. Zespół nie bawi się w większe, brzmieniowe eksperymenty, a stawia na konkretne i skuteczne dźwiękowe ataki.

Krzykliwy wokal, przestrojone gitary i krótkie utwory (cały album trwa niecałe 27 minut) to kondensacja wszystkiego, co najlepsze w klasycznie pojętym indie rocku i zespołach, których członkowie Rank/Xerox mają całe dyskografie na swoich półkach. A kolekcja to całkiem zgrabna, bo wśród niej znaleźć można takie nazwy jak Fugazi, Mission of Burma czy Minutemen.

Trzeba przy tym dodać, że produkcja jest tu dość garażowa, ale to przecież nie problem. W końcu to o pot, łzy i złość tu chodzi. A do tych pięknej otoczki nie potrzeba.

Trio jest m.in. na Bandcampie.