Z Kevinem Morbym minąłem się na Open’erze, ale te kilka dźwięków, które wychwyciłem gdzieś z tyłu głowy wystarczyło, żeby już po festiwalu sięgnąć po jedną z płyt tego Amerykanina. Wydana w 2016 roku Singing Saw to nic innego jak nowocześnie nagrany folk z domieszką psychodelii i szczyptą indie rockowego zadzioru. Skąd to połączenie? Sam wokal może przypominać nieco klasyków amerykańskiego folku, ale już sama produkcja i ilość instrumentów (a także brzmienie gitary) ciągnie ku nowoczesności. To połączenie sprawdza się szczególnie dobrze w tych bardziej rozbudowanych utworach tzn. „Dorothy”, „Black Flowers” (tu dodatkowo mamy żeńskie wokalizy w tle) czy tytułowym „Singing Saw”. Na leniwe, letnie popołudnie jak znalazł.

Link do płyty: https://kevinmorby.bandcamp.com/album/singing-saw