Mathew Barnes, tworzący pod nazwą Forest Swords, wrócił w tym roku za sprawą drugiego, pełnoprawnego albumu. Po drone’owo-tanecznych EPkach (Fjree Feather i Dagger Paths z 2009 i 2010 roku), przyszła kolej na bardziej dubowe i mroczniejsze wydawnictwo długogrające. Tegoroczne Compassion to niejako synteza pomysłów z poprzednich wydawnictw, choć nie zabrakło na nim też nowych elementów. Klimat ulotnego rozmarzenia zderza się tu z basowym podbiciem, a orientalne dźwięki mieszają się, z przycinanymi tu i ówdzie elektronicznymi, mocno rytmicznymi wstawkami. Nad całością unosi się duch psychodelii i choć nadal dominuje to bliżej nieokreślony nastrój melancholii, to mimo wszystko więcej tu jednak światła niż na poprzednich płytach. Połączenie muzyki świata wraz z nowym wachlarzem narzędzi w postaci dużej ilości instrumentów, a także zmiany tempa i ambientowe tło sprawiają, że na pozór zimna elektronika potrafi zrodzić w słuchaczu więcej emocji, niż niejeden „gitarowo-wokalny” album.