Trudno mi słuchać tego albumu bez pewnego kontekstu. Kontekstem tym jest tutaj obecność Natashy Khan, znanej z projektu Bat For Lashes, w wydawałoby się, zupełnie niepasującej do jej głosu oraz wcześniejszych muzycznych dokonań stylistyce. Sexwitch to projekt jej oraz znanego z shoegazowej grupy Toy gitarzysty Toma Dougalla. Łącząc siły, wymienionej dwójce udało się stworzyć coś zupełnie nieoczywistego. To tylko 6 utworów i niespełna 33 minuty dźwięków, ale tyle wystarczy, by stworzyć klimat niczym z horrorów o wiedźmach i ich zakazanych, magicznych praktykach oraz towarzyszącego im, postępującego niemal z sekundy na sekundę, coraz większego szaleństwa. I w tym szaleństwie Natasha odnajduje się naprawdę dobrze. Wielogłosy, traktowanie wokalu jako dodatkowego instrumentu, transowe powtórzenia, nawoływania z oddali i rozdzierający krzyk. Natashy towarzyszy przy tym odrealniona oprawa stworzona z plemiennych bębnów i zapętlonych partii elektroniki, co wraz z klasycznie brzmiącą gitarą tworzy prawdziwie szamanistyczny nastrój. I szkoda tylko, że tego szaleństwa nie ma tu trochę więcej, tak jak w najlepszym na płycie Kassidat El Hakka, ale może następnym razem?