Wulkan to kolejny, po opisywanym już tutaj Lastryko, ciekawy projekt, którego album został wydany w zeszłym roku na łamach Music Is The Weapon. I jest między tymi zespołami jakiś pierwiastek wspólny, co bardzo cieszy w kontekście budowania spójnego katalogu przez ten label. Elementami łączącymi oba projekty są słowa klucze, takie jak „otwartość”, „eklektyzm” i „trans”. W przypadku Wulkanu świeżego powietrza jest chyba jeszcze więcej niż u Lastryko, ale tym razem ma ono posmak elektroniki. Post-synth to lekki żart z mojej strony, ale w muzyce Wulkanu sporo jest właśnie post-rocka i progresywności, ale całość podana jest w mechanicznej niźli romantycznej formie. Wulkan nie potrzebuje słów, by oddać nastrój kompozycji, co dobitnie pokazuje w bulgoczącym syntezatorami podkładzie Pajączka czy bardziej skupionym i zwartym Focus. Dust to z kolei szybsza jazda po żwirze, a ostatni z utworów, czyli Bubu, to dziesięciominutowa, jazzowa wariacja na temat elektroniki. Ten Wulkan nie wybucha, ale uwaga, bo jego opary mogą być uzależniające.

Sprawdźcie też Bandcampa: https://wulkan.bandcamp.com