Madchester to dla mnie nadal z lekka niezbadany teren. Od czasu do czasu lubię jednak wypuszczać się na głęboką wodę. Inspiral Carpets, jeden z przedstawicieli tego gatunku, na swoim trzecim albumie Revenge of the Goldfish, potrafił w świetny sposób połączyć popowo-taneczną motorykę z mocnymi, rockowo-psychodelicznymi inspiracjami wprost z lat 60-tych. Piosenkowość bije się tu z rytmiką, melodie idą za pan brat z bardziej odjechanymi i pokomplikowanymi aranżacyjnie momentami, taneczność nie przeszkadza w podjęciu poważniejszych tematów w tekstach, a całość i tak stoi pod znakiem kwaśnych klawiszy i ciężkich, pędzących przed siebie gitar. Brak tu przestojów, grupa cały czas prze do przodu, co przy tak dopracowanym brzmieniu i kompozycjach daje efekt przyjemnie wyczerpującego i obfitującego w zaskakujące przygody, wieczornego wypadu na pochłonięte imprezami miasto.