Uwaga. Ta historia została zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami.

Miejsce: garaż na przedmieściach Los Angeles.

Czas: Lato 2017/18.

Spotkanie tajnego stowarzyszenia F I D L A R.

#1 – Siema chłopaki! Nagrywamy nową płytę?

#2, #3, #4 – No pewnie!

#1 – Jakieś pomysły na brzmienie? Ja ostatnio słucham sporo Beastie Boys (Get Off My Rock), ale to trochę mało.

#2 – No raczej! Na fali przecież znowu jest indie granie. Arctic Monkeys i takie tam… no sami wiecie (Can’t You See, Flake)! Wypadałoby też trochę ten… urozmaicić brzmienie. Dodać dęciaki czy coś (Almost Free, Scam Likely).

#4 – Dobry trop z tym indie, ale ja to bym dorzucił też trochę popu. Wiecie, tak żeby było do czego tańczyć! (By Myself). I pop punk. W końcu to takie guilty pleasure dla każdego (Thought. Mouth, Good Times Are Over). I jeszcze jakiś występ gościnny, bo to teraz popularne (Called You Twice). Dziewczyny to lubią… chłopaki to lubią… Może wreszcie, po tylu latach grania na małych i średnich festiwalach czeka nas trasa na stadionach? Ale by było!  *rozpływa się w marzeniach o falujących trybunach*

#3 – Ej, ale nie zapominajmy o fanach pierwszej płyty! Coś w tym stylu też musi być (Alcohol, Nuke).

#1 – Chłopaki, pomysły są świetne, ale co z tymi, którzy gustują tylko w brzmieniu jak spod pierzyny? Wiecie: garaż, przester i każdy utwór brzmiący tak samo? Z drugiej strony: co z krytykami muzycznymi? Pewnie napiszą, że nie mamy własnych pomysłów i zasadniczo odtwórstwo, a nie ambitna muza. Pamiętacie ostatni album? Dostaliśmy 5.8 na Pitchforku!

#4 – Spoko, nie bój żaby. Wszystkim nie dogodzimy, ale znam takiego jednego gościa. Prowadzi najlepszego bloga w necie. Jak coś jest fajne, to napisze. Wyślę mu link do płyty i uklepie z tego jakąś reckę. I wtedy jak nic: czekają nas stadiony!