Gdy mnie nie było, to na Soundrive pojawił się mój tekst o najnowszej płycie duetu z LA o nazwie Surf Curse.

Wpadłem na nich całkiem przypadkiem i to chyba nawet na Spotify. Początkowo wziąłem ich za kolejny, generyczny zespół indie, ale z każdym odsłuchem docierało do mnie, jak bardzo się myliłem. Indie też tu jest, ale oprócz tego znajdziemy echa alternatywnego rocka z końca poprzedniego wieku, a także garażowe brzmienie płynące na fali z surf punka. Co ciekawe takie połączenie zaowocowało masą melancholii. To lubię.

A cała recenzja dostępna tutaj.