William Malcolm wraz ze swoim projektem Nightrun87 udowadnia, że pogłoski o śmierci synthwave’u są przesadzone. Przynajmniej w sytuacji, gdy ma się pomysł na własne brzmienie.

Malcolm tych pomysłów ma sporo, bo nie trzyma się sztywno narzuconych przez gatunek ram, dorzucając do niego wokale, zwiększając dynamikę, różnicując materiał, bawiąc się rytmem i wykorzystując do tego umiejętności starannie dobranych gości. A Night at The Radio to zapis koncertu, który miał miejsce w Radiu Gdańsk latem 2019 roku. Williama na scenie wsparł wtedy Konrad Ciesielski (perkusja). Ponadto gościnnie w kilku utworach usłyszeć możemy Martę Gałuszewską (wokal) oraz Wojciecha „Atiana” Muchę (gitara).

Zestaw kompozycji na A Night at The Radio to sklejka utworów z różnych płyt, więc śmiało można potraktować ten album jako podsumowanie dotychczasowej działalności projektu. To działa na spory plus i to nie tylko dlatego, że dzięki temu wydawnictwo stanowi dobry start do tego, by zapoznać się z twórczością Williama. Korzyścią jest też urozmaicenie, które nie pozwala się nudzić, a dodatkowym smaczkiem jest fakt, że autorowi tego materiału, pomimo odmiennego okresu powstawania poszczególnych kompozycji udało się zgrabnie je ze sobą połączyć i zamknąć w ramach własnego brzmienia.

Mamy tu więc utwory bardziej ilustracyjne i instrumentalne (The Destroyers Are Coming), które zawierają w sobie esencję gatunku i budują chłodny, futurystyczny klimat. Uwagę zwracają także momenty bardziej piosenkowe, takie jak zaśpiewanego przez samego Malcolma, dużo zyskujące dzięki żywej perkusji Here With You. Bardziej klasyczny, ejtisowy posmak mają z kolei utwory wykonane w duecie z Martą Gałuszewską. Szczególnie The Light Of Your Heart, którego melodia i wokalna współpraca naprawdę zapadają w pamięć. Nie brak tu też dynamiki, która jest zasługą gitary Wojciecha Muchy (Leftover Love). Podsumowaniem wszystkich tych odsłon jest odegrany na bis przez wszystkich wyżej wymienionych wydłużony Starships, gdzie Malcolm i spółka uwydatniają groove, lawirując między futurystycznym romantyzmem a parkietową przebojowością.