Nie wszystko udaje mi się opisać na bieżąco, więc wracamy na chwilę do 2019 roku, żeby posłuchać 10 płyt, które wyszły w tym okresie i które warto poznać. Dziś opisuję najnowsze wydawnictwa Luggage, Lód 9, Innercity Ensemble, L’Épée, Vivian Girls, Operators, Pola Chobot & Adam Baran, Diuna, Zespół Sztylety, Pelada.

Luggage – Shift (2019) [slow(noise)core rock]

Szkoda, że nie poznałem tego albumu wcześniej, bo na pewno znalazłby się na mojej liście najciekawszych wydawnictw poprzedniego roku. Na szczęście data wydania nie ma znaczenia, bo tak dobra muzyka zachwyca bez względu na okoliczności jej powstania czy poznania, a w przypadku Shift powodów do zachwytu jest wiele. Luggage gra coś, co nazwałbym minimalistycznym, monotonnym noise rockiem. Zespół preferuje wolne tempa, bo to dzięki nim udaje mu się w najlepszy sposób oddać brudne, smutne dźwięki i klaustrofobiczny nastrój stworzonego przez siebie materiału. Jest w tym jakaś przekora, bo z gruntu nihilistyczne, wydawałoby się pozbawione głębszego sensu brzmienie przeszywa i wywołuje skrywane, trochę niewygodne, ale prawdziwe i szczere emocje.

Bandcamp

Lód 9 – Grawitacja (2019) [experimental post-jazz]

Lod 9 to duet, który tworzą Michał Zdrzałek i Maciej Klich (udzielający się także w grupie Ciśnienie). Gdyby tylko mieszkali w Trójmieście albo Bydgoszczy, to byłoby mi zdecydowanie łatwiej opisać ich muzykę, bo po prostu mógłbym odwołać się do yassu. Być może obaj panowie faktycznie inspirowali się w jakiś sposób tym gatunkiem, ale żeby utrudnić pracę recenzentom (czy raczej ludziom piszącym o muzyce), to dorzucają do tego post-rock, krautrocka, metal (Ucieczka jest naprawdę ciężka), elektronikę i gro eksperymentów, którym nikt jeszcze nie wymyślił nazwy i nie przykleił łatki. Z mojej perspektywy brzmi to jak muzyka przyszłości: sinusoidalna zarówno pod względem środków, jak i nastroju, a przy tym otwarta, kreatywna i intrygująca. Jeśli szukacie nowego, to znajdziecie go sporo na Grawitacji.

Bandcamp

Innercity Ensemble – IV (2019) [psychedelic electronic / folk / rock]

Grupa złożona z wybitnych indywidualności polskiej sceny alternatywnej, której początkowym celem było nagrywanie wspólnych improwizacji, na najnowszym albumie pt. IV nieco zmienia swoje kompozytorskie podejście. Nie nazwiemy tego materiału piosenkami, ale kompozycje są bardziej poukładane, a dźwięki poszczególnych instrumentów pasują do siebie niczym puzzle. Elementów nadal jest sporo, więc nie jest to układanka prosta, ale jej złożenie, już we własnej głowie i po licznych odsłuchach, przynosi sporo satysfakcji. Weźmy bowiem pierwszy z brzegu utwór pt. Massif in the Sand: w tle kosmiczny syntezator toczy pojedynek z etnicznymi perkusjonaliami, przygrywa im do tego wyciągnięty z filmów noir saksofon, a gitarę sprowadzono aż z Sahary. Miło wymyślać takie porównania, ale ważniejsze jest to, że IV jest płytą ciekawą, odkrywczą i słucha jej się jeszcze lepiej, niż o niej czyta.

Bandcamp

L’Épée – Diabolique (2019) [neo-psychedelic rock]

Słuchanie muzyki bez kontekstu może przynieść kilka miłych zaskoczeń, gdy już poszukamy i znajdziemy nieco więcej informacji o danym zespole. L’Épée niemal od pierwszych dźwięków skojarzyło mi się z The Brian Jonestown Massacre i faktycznie – w składzie tej grupy mamy Antona Newcombe. Drugą niespodzianką jest fakt, że za wokale odpowiada tu Emmanuele Seigner, a skład uzupełnia duet znany z innego, psychodelicznego projektu: Marie i Lionel Limiñana  z The Limiñanas. Suma doświadczeń się zgadza, bo zespół wychodzi od psychodelicznego, nieco przybrudzonego rocka, ale nie stroni też od klimatów dream popowych, nawiązań do piosenki francuskiej (On Dansait avec elle), a wszystko to oplata kwaskowatym nastrojem jak z popołudniowej drzemki. Może i mało odkrywcze to dźwięki, ale stylowe i mające w sobie to „coś”, co z pewnością przypadnie do gustu fanom takich brzmień.

Vivian Girls – Memory (2019) [indie/garage noise pop]

Słońca i przyjemnych dźwięków nigdy zbyt wiele. Z tego samego założenia wychodzi dziewczęce trio Vivian Girls, które na swojej czwartej już płycie zgrabnie kontynuuje robienie tego, co lubi najbardziej. Proste piosenki nawiązujące do klasycznego indie, garażowa produkcja, sporo melodii i wokalnych harmonii oraz własna interpretacja tego, czym jest shoegaze. Na Memory nie znajdziecie skomplikowanych aranżacji ani silenia się na wymyślne dźwięki, za to sporo tu luzu i ciepła. Lubię taką konsekwencję, lubię też ludzi lubiących to, co robią, a Vivian Girls spełniają oba te warunki i grają przy tym stylowe, miłe dla ucha rzeczy.

Bandcamp

Operators – Radiant Down (2019) [electro/synthpop]

Znany m.in. z Wolf Parade, Divine Fits oraz Handsome Furs Dan Boeckner ma też inny projekt, którym jest Operators. Zamiast indie rocka zmieszanego z punkiem i syntezatorowymi dodatkami Dan stawia tu już w całości na ten ostatni instrument i trzeba przyznać, że wychodzi mu to naprawdę dobrze. Nie oczekujcie jednak zbyt odkrywczych dźwięków: Operators wykorzystują znane gatunkowe patenty, dodając do nich dźwiękowe motywy znane z klasycznych, ośmiobitowych gier, ale stawiając przy tym przede wszystkim na ładne, melodyjne piosenki. Takie, które spodobają się zarówno fanom New Order, jak i tym, którzy namiętnie słuchają Chromatics. Dodatkowy plus za to, że całość jest spójna i przy dobrze wyćwiczonej wyobraźni zespół jest w stanie przenieść nas do swojego świata: skąpanego w neonach, pełnego automatów do gier działających na monety.

Bandcamp

Pola Chobot & Adam BaranJak wyjść z domu, gdy na świecie mży? (2019) [neo-blues pop rock]

Retro granie wraca, ale nie ma w tym nic złego, bo przecież cała obecna kultura jest jedną wielką retromanią. Jak wyjść z domu, gdy na świecie mży? jest tego dobrym i pozytywnym przykładem, bo tworzący go duet, wychodząc od sędziwego bluesa, obdarza tego gatunkowego seniora sporą ilością produkcyjnych i dźwiękowych nowinek. Poza tym oboje znają się na rzeczy: odpowiadający za muzykę Adam ucieka jak może od prostych konstrukcji, ubarwiając kompozycje niemałą ilością psychodelii, a śpiewająca tu Pola nie dość, że robi to po polsku, pisze ciekawe teksty, to jeszcze wykorzystuje swój głos jako dodatkowy instrument, bawiąc się barwą oraz dodając tu i ówdzie wypełniające przestrzeń dźwięki. Wyszła z tego naprawdę ładna, melodyjna płyta, którą trudno umiejscowić w jakimkolwiek zakątku rodzimej alternatywy. Ani to stuprocentowy pop, ani klasyczne granie, ale może to i dobrze, bo dzięki temu czuć w tym autentyzm.

Diuna – Golem (2019) [stoner „not so serious” rock]

Golem to istota z gruntu niedoskonała i złożona z nieprzystającego do siebie gładko materiału. Toruńska Diuna, nazywając swoją drugą płytę właśnie w ten sposób, gra z nami w otwarte karty i wcale się swych substancji składowych nie wstydzi. Nie ma zresztą czego, bo płyta to zbiór inspirowanych twórczością Kyuss, choć podlanych noisem i luzem kompozycji, przeplatanych krótkimi, muzycznymi przerywnikami. Na początku trudno było mi się przez nie wgryźć w ten album, ale w pewnym momencie zrozumiałem, że tak miało być. Dzięki temu Golem nie jest arcypoważny, nie wymaga traktowania się całkiem na serio i daje trochę oddechu pomiędzy tak świetnymi utworami, jak chociażby Jarmark cudów (co by było, gdyby Garcia i spółka zamiast trawy, raczyli się dopalaczami), O, coś chodziło (co by było, gdyby Cornell poleciał w kosmos) czy singlowy Lion’s coś (co by było, gdyby zimnofalowiec grał w zielone).

Bandcamp

Zespół Sztylety – Demo2019 EP (2019) [indie/noise rock]

Demo w nazwie tego wydawnictwa postrzegam jako kurtuazję albo przejaw skromności. Na swojej debiutanckiej EPce Sztylety (lub Zespół Sztylety – nie wiem, która forma jest poprawna) faktycznie niedomaga produkcyjnie, ale grając noise rocka wymieszanego z post-hardcorem, jest to nawet wskazane. W każdym razie zespół już na początku swojej drogi ma wszystko, co lubię w takim graniu. Są zmiany tempa, jest zarzynanie gitar, jest zabawa rytmem, agresja w głosie i co najważniejsze dobre, zaśpiewane po polsku teksty. I naprawdę dobre kompozycje, co powoduje, że mam ochotę powiedzieć chłopakom: „nie bądźcie tacy skromni, jesteście na to zbyt interesujący i nie – nie brak Wam umiejętności”.

Bandcamp

Pelada – Movimiento para cambio (2019) [latin ambient dance punk industrial techno]

Latynoskie techno, punkowy wokal i pełen parkiet. Pelada to duet z Kanady, ale dla tej dwójki granice, również te stylistyczne, po prostu nie istnieją. Klubowa elektronika zderza się tu z pierwotnym rytmem, industrialny hałas podbija agresywne, hiszpańskie melorecytacje i krzyki stojących za mikrofonem Chris Vargas, a klubowy charakter muzyki przynosi skojarzenia z końcówką poprzedniego wieku i dźwiękami zapożyczonymi ze sceny rave. Warto zagłębić się w teksty, które pisane perspektywy osoby niebinarnej stanowią wyraz buntu przeciw światu, który lubi szufladkować, oceniać i patrzeć z góry. Movimiento para cambio to mroczna, taneczna mieszanka dźwięków, w których kryje się więcej, niż może się wydawać przy pierwszym odsłuchu.

Bandcamp