Dziś bez wstępu. Sama esencja, czyli rekomendacje 10 nowych wydawnictw. Głównymi bohaterami są: Oberst, MAG, Keleketla!, Plastelina, Lié, Shackleton & Zimpel , The Blinders, Oondood, Soccer96, Badyle.

Oberst – Paradise (2020) [post-metal / hardcore]

Oberst to zespół czterech gości ze stolicy Norwegii, a ich debiut łączy ze sobą hardcore’ową szybkość i agresję z post-metalowymi inspiracjami. To jednak nie wszystko, bo Paradise to coś w rodzaju koncept albumu, który opowiada o współczesnym stanie świata i jak się pewnie domyślacie – chłopaki nie widzą go w różowych barwach. Partie gitarowe są tu bardzo wyraziste: raz szarpane, raz bardziej nastrojowe, ale jedna rzecz nie ulega zmianie, a jest to krzykliwy, gardłowy wokal Tarjei’a Kristoffersena. Co może zaskakiwać, to oprócz dobrych riffów i nieskończonej energii Oberst przemyca jeszcze nieco pop-punkowych elementów, które objawiają się głównie w tym, jak zaskakująco lekki jest to materiał. Sporo tu kombinowania w sferze aranżacji i ciekawych rozwiązań, a pomimo tego Paradise to płyta, którą puścić można zawsze i sprawdzi się w (no, niemal) każdym przypadku.

Bandcamp

MAG – MAG (2020) [forest doom metal]

MAG to zespół z Torunia, a dwóch muzyków tego projektu udziela się także w stonerowej Diunie. W przypadku płyty MAG brzmienie jest jednak zdecydowanie cięższe, a do tego podlane psychodelicznym wywarem z grzybów zebranych gdzieś w mrocznej części lasu. Inspiracje Electric Wizard to oczywistość, ale na tej popularnej w przypadku tego gatunku bazie MAG tworzy swój własny, schizofreniczny świat. Ciężar nie jest tu głównym celem; jest nim wejście głębiej w dżunglę utkaną z paranoi i lęków, która siedzi głęboko w każdym z nas. Czuć tę bezsilność jednostki wobec natury, działa też urok rzucony przez zespół, bo chce się wracać do tej płyty i raz po raz dokonywać wiwisekcji własnej „psyche”.

Bandcamp

Keleketla! – Keleketla! (2020) [afrobeatjazz]

Są takie płyty, które już po kilku dźwiękach zapalają w głowie lampkę z napisem „o, to jest coś dużego”. Tak jest i z Keleketla!, czyli projektem-płytą będącą kolaboracją pomiędzy czołowymi muzykami współczesnego jazzu i afrobeatu. Nagrana podczas dwóch sesji (południowoafrykańskiej i londyńskiej) m.in. przez Shabakę Hutchingsa, Tenderloniousa, Yugena Blakroka, kolektyw Soundz of the South czy zmarłego w tym roku perkusisty Tony’ego Allena muzyka brzmi jak afrobeat przyszłości, w którym gatunek ten jest mocnym głosem w debacie na tematy polityczne i społeczne. Głosem ważnym, ale i dającym radochę z samej możliwości jego odsłuchu. I tak, znajdziemy tu zarówno partie śpiewane, rapowane (z nałożonymi efektami jak w Crystallise), afrojazz w swojej tradycyjnej odmianie (skąpany w słońcu International Love Affair), elementy spoken word (ważny lirycznie Freedom Groove), a nawet funkowe ballady (subtelny, oparty na grze sekcji rytmicznej Broken Light). Największymi zaletami Keleketly! oprócz tego, że zawiera naprawdę dobry materiał jest to, że stanowi świetne wprowadzenie dla laika, pozostając przy tym płytą, którą powinni docenić starzy wyjadacze tego typu brzmień.

Bandcamp

Plastelina – Deszcz EP (2020) [ambient]

Krótkie wydawnictwo, a udało się w nim zmieścić przynajmniej kilka ciekawych motywów. W otwierającym Deszczu dźwięki tytułowego zjawiska pogodowego wydają się pochodzić nie zza okna, a raczej z wirtualnego świata, gdzie kroplami są opadające na matryce piksele. Co jest za oknem rozpoczyna się urokliwą partią kojarzącą się z pocztówkami dźwiękowymi, by nagle w połowie skręcić w stronę, a jakżeby inaczej, kosmosu. Słyszę tu echa Faunts, ale te zaraz milkną za sprawą eterycznego, instrumentalnego Dzisiaj, w którym z kolei wspominamy This Mortal Coil. Moim faworytem są jednak zamykające tę EPkę Duże krople i małe krople, gdzie z początku cofamy się w czasie do swoich lat dziecięcych (beztroska melodia na tle szwankującego odbiornika telewizyjnego), by następnie skręcić w nieco mroczniejsze rejony, a na końcu doznać oświecenia. Piękna metafora dorastania.

Bandcamp

Lié – You Want It Real (2020) [post-punk / hardcore]

Kanadyjskie trio na swojej czwartej płycie przesuwa akcenty. Zimny punk i gotycki klimat zastępują tu agresja i szybkość, a całości zdecydowanie bliżej jest do drugiego członu gatunku zwanego post-punkiem. Na You Want It Real autentycznie nie ma czasu na oddech, a 20 minut tego (mimo wszystko) zróżnicowanego materiału skutecznie podnosi ciśnienie i to na tyle, że zaraz chce się włączyć „repeat”. Uważajcie więc zawałowcy, szczególnie na grę sekcji rytmicznej, ponieważ to ona rozdaje tutaj karty, utrzymując przez cały czas zawrotne tempo i znajdując przy okazji miejsce dla rozhisteryzowanej gitary, a także otwartych na interpretację tekstów. Te w nieoczywisty sposób biorą na warsztat temat rozpadu w przeróżnych odmianach i łącząc się z muzyką, przyczyniają się do powstania z jednej z lepszych płyt punkowych tego roku.

Bandcamp

Shackleton & Zimpel – Primal Forms (2020) [post-progressive tribal ambient]

Wacław Zimpel nie zwalnia tempa, co samo w sobie jest zadziwiające, a gdy wziąć jeszcze pod uwagę jakość ostatnich wydawnictw, to aparat poznawczy może mieć problem z ogarnięciem tego, jak to w ogóle jest możliwe. Płyty z Shackletonem, artystą działającym w obszarze eksperymentalnej elektroniki spod znaku dubstebu czy ambient dubu też chyba nikt się nie spodziewał. Jeśli lubicie zaskoczenia, to mam jeszcze jedno: to najlepsza płyta Zimpla wydana w tym roku, a konkurencję (w osobie siebie samego) ma przecież sporą. Pięknie zazębiają się progresywne, tribalowe wycieczki Shackletona z niemniej egzotycznymi, odegranymi m.in. na klarnecie, lirze czy organach partiami Zimpla. Obu artystom udało się stworzyć jeden, wspólny muzyczny organizm, który żyje: oddycha, intryguje i wpływa na wyobraźnię odbiorcy. Ja widzę w tym piękną, nowoczesną krainę – muzykę jutra – gdzie znajdzie się miejsce zarówno dla tradycji i natury, jak i dla ludzi i ich pędu do nowoczesności. Jeśli myślicie, że to niemożliwe, to przekonajcie się sami i posłuchajcie Primal Forms.

Bandcamp

The Blinders – Fantasies of A Stay At Home Psychopath (2020) [garage indie]

Mam zwyczaj mówienia tego, co mi ślina na język przyniesie. Z pisaniem jest łatwiej, bo można sprawdzić swoje teorie przed ich opublikowaniem, ale w tym przypadku i tak miałem rację – słychać, że The Blinders to zespół z Wysp Brytyjskich. Można byłoby go nawet wrzucić do worka z brexitcorem, tylko że w przegródce kapel z bardziej garażowym rodowodem (jak chociażby Drenge). Oprócz rock ‘n’ rollowego podejścia do aranżacji, czuć tu też rękę do pisania dobrych piosenek, a i harmonie wokalne się zdarzają. Młodzieńcze zrywy i energię ładnie rozmiękczają powtykane tu i ówdzie klawisze, co wskazuje też na to, że grupa odrobiła lekcje z rodzimej klasyki psychodelii. Ładna to płyta i nie zdziwiłbym się, gdyby popularność jej autorów, o ile tylko los się do nich uśmiechnie, poszybuje niedługo w górę.

Oondood – I Have a Stone (2020) [experimental post-noise]

Chłopaki z Ciśnienia nie przestają mnie zadziwiać i testować moich prozatorskich umiejętności. Wyciskałem siódme poty przy opisie ich debiutu, by potem cierpieć katusze przy wymyślaniu nowych gatunków przy okazji wydawnictwa projektu Lód 9, w którym udzielali się Michał Zdrzałek i Maciej Klich. Oba te materiały miksował Michał Paduch, który maczał swoje realizatorskie palce również i w tym projekcie. Autor płyty I Have a Stone pozostaje tajemnicą, ale równie skrywanym sekretem jest dla mnie to, jak udało mu się połączyć noise z nu metalem, niemalże hip-hopowymi podkładami i dorzucić do tego jeszcze intensywność rodem z najbardziej kwaśnych i wyczerpujących setów techno. Odpowiedzi nie znam, ale nie dajcie się zwieść powyższemu opisowi – to nie jest kolejny sklecony w domowych warunkach śmieszkowy projekt, tylko porcja naprawdę interesującej, choć mocno schizofrenicznej muzyki.

Bandcamp

Soccer96 – Tactics EP (2020) [kraut / dance-punk]

Nie wiem albo nie pamiętam, co działo się w światowej piłce w 1996 roku i nawet jeśli byłoby inaczej to nie wiem, czy to byłby dobry klucz do rozgryzienia Soccer96. Za tą nazwą stoją znani z The Comet Is Coming: grający na syntezatorach Danalogue (Dan Leavers) oraz Betamax (Maxwell Hallett)na perkusji. Panowie wydali pod tą nazwą już kilka wydawnictw, ale to Tactics jest moim pierwszym zetknięciem się z tym projektem. Znając brzmienie wyżej wspomnianej formacji, tym większe było moje zdziwienie, gdy odkryłem, że w tym przypadku mamy do czynienia z napędzanym krautowymi powtórzeniami synthwavem zmieszanym z dance-punkiem i, tu oczywiście najmniejsze zaskoczenie, jazzowym feelingiem oraz afrobeatowymi rytmami. Na wokalu panów wsparł tu Alabaster DePlume, którego mówiona maniera dobrze dopełnia te trzy utwory. Nie da się przy tym ustać w miejscu, a jedyną wadą Tactics jest to, że jest zbyt krótka.

Bandcamp

Badyle – Święto dziękczynienia (2020) [indie / alternative rock]

Do debiutu zabrzańskich Badyli nie pasują wymyślne i skomplikowane opisy, bo to rzecz z gatunku tych łatwiejszych do przyswojenia. Prostota to jednak w tym przypadku atut, szczególnie że zespół ma głowę pełną pomysłów, które w dodatku zgrabnie sobie poukładał. Najprościej rzecz ujmując, „Święto dziękczynienia” to coś pomiędzy indie rockiem z początku tego wieku, a alternatywną odmianą muzyki gitarowej z końca poprzedniego. Znajdziecie to masę melodii i dobrych piosenek, ale też niezłą przebieżkę przez prominentne trendy obecne w obu tych okresach. Dobre ucho wychwyci tu i slowcore (otwierająca płytę Muzyka cz. 2), inspiracje wysokiej jakości mainstreamem (balladowe Porozmawiaj z nią), shoegaze’owe wtrącenia (z domieszką britpopu, jak w ostatnim utworze pt. Budapest), a także elementy dark cabaretowe (wpadające w ucho Nie było morderstwa) czy nawet hardcore (agresywny Eriksson). Dużo tego, ale Badyle spajają to wszystko wisielczym klimatem, polskimi tekstami i ubarwiającymi wszystkie wyżej wymienione style klawiszami, które zaliczają się do moich ulubionych elementów tego debiutu.

Bandcamp