Beak> rozwija swój styl i nagrywa kolejną, bardzo dobrą płytę.

Na >>> mamy niby więcej tego samego, co wcześniej, ale ja się o to nie czepiam i jeszcze się cieszę. Geoff Barrow i spółka są bowiem w tym ożywianiu ducha krautrocka naprawdę uroczy. Wypracowali też przez lata własne brzmienie, które jest takim dźwiękowym frankensteinem. Mamy tu trochę eksperymentalnego rocka (choć nie odkrywającego w sumie niczego nowego; taki paradoks), kapkę funku, całe morze psychodelii, ździebko inspiracji starym indie i niewielką ilość matematycznego rytmu. Co ważne, Beak> nie zgłębia w całości żadnego z powyższych stylów. Wszystko płynie tu swoim, dziwnym tempem i tak naprawdę nie wiadomo gdzie dokładnie znajduje się i czy w ogóle istnieje meta.

To muzyka bez celu, ale celem jest tu sama muzyka. Dziwnie znajoma, ale przecież pozostająca zgodna z wrażliwością i estetyką grupy. Odtwórcza, ale i twórcza. Zimna, ale i melancholijna. Ludzka.