Z przyczyn niezależnych od organizatora koncert został odwołany. W zamian na festiwalu zagra grupa KRZTA.

Słów kilka: Jeśli miałbym określić projekt Marble Arch jednym słowem, to po krótszym namyśle byłoby to: stylowy. Dopracowany image, przykuwające uwagę okładki, ładne i kolorowe teledyski, a także postać Yanna Le Razaveta, kompozytora, tekściarza i multiinstrumentalisty – wszystko to składa się w przemyślaną i elegancką całość. Do tego nazwa, która odnosi się do marmurowego monumentu stojącego w Londynie. Obecnie architektoniczna gratka dla oczu, w przeszłości była praktyczną bramą, pod którą przechodzić mieli prawo jedynie członkowie rodziny królewskiej oraz oddziały Królewskiej Artylerii Konnej. Jeśli mało Wam dowodów, to weźmy jeszcze określenia samego Yanna na swoją muzykę. Twórca opisuje ją jako reverberated, saturated, nostalgic, synthetic & contemplative pop. Stylowo, prawda?

Czego przesłuchać przed: Children of the Slump (2019)

Francuz Yann Le Razavet sprawia wrażenie osoby, która cały czas poszukuje odpowiednich środków stylistycznych do tego, by wyrazić siebie. Przy tym jest na tyle zdeterminowany, że nawet jeśli miesza ze sobą różne inspiracje, to wychodzi z tego obronną ręką. Ideą stojącą za Children of the Slump z pewnością było nagranie wpadających w ucho, a przy tym ciekawych aranżacyjnie popowych piosenek. To się udało. Yann czerpie przy tym z wielu źródełek: a to zapragnie rozruszać odbiorcę przy intymnym disco (Today); innym razem środkiem do powyższego będzie mniej hałaśliwa interpretacja twórczości My Bloody Valentine (I’m On My Way). W Instant Love i Moonstruck pokazuje, że nie tylko Ariel Pink i John Maus potrafią przekonująco bawić się hipnagogicznym popem. W innym miejscu urzeka dream popową wrażliwością i nośnymi refrenami (Your Song), a przy tym nie boi się użyć nośnego beatu, by poderwać do tańca (Leave It). Z taką biblioteką motywów i skłonnością do żonglowania muzycznymi fasonami, Yanna można nazwać człowiekiem renesansu. Mniej pochlebną interpretacją jest ta, że jest szalonym naukowcem, który miesza ze sobą wszystkie składniki i w taki oto sposób szuka Kamienia Filozoficznego. I pewnie oba określenie bedą tutaj dobre, choć mam jeszcze lepsze: marzyciel. A w świat swych kolorowych i stylowych marzeń Yann wprowadza nas znakomicie.

Must listen: Today

O pokonywaniu strachu, odkrywaniu siebie i podążaniu za marzeniami. A wszystko to w nowofalowej otoczce z kolorowych świateł i parkietowej wolności.

Dla zaawansowanych: Pierwsza płyta, czyli The Bloom Of Division sprzed 5 lat to rzecz zdecydowanie bardziej lo-fi. Mocno schowany wokal, chałupnicza produkcje i szorstkie melodie. Nadal rzecz na wskroś popowa i kolorowa, ale w trochę innym, mniej przyjemnym dla oka i ucha opakowaniu. Jeśli lubicie bedroom pop, to sprawdźcie.