Słów kilka: Formacja ta została założona przez Karola Schwarza, multiinstrumentalistę, producenta, realizatora dźwięku i wydawcę (Nasiono Records) już 20 lat temu. Przez cały ten czas ulega stałym, stylistycznym przeobrażeniom. Miewała okresy bardzo aktywne, by zaraz w sposób nieoczekiwany zapaść w dłuższy, niezmącony działalnością sen. Przez jej skład przewinęło się kilkunastu muzyków, na co dzień występujących w innych grupach wchodzących w skład lokalnej sceny. Zaczynała od motta „taking drugs to make music to take drugs to”. Teraz, po 6 latach Karol wraz ze swoją flagową grupą powrócił z nową płytą i nowym, nie mniej nośnym hasłem: „takin’ naps to make music to take naps to”. Czegokolwiek nie nagrywają, to stanowią nie tyle uzupełnienie, ile definicję trójmiejskiej psychodelii i tutejszej otwartości na dźwięki, muzyczne kolaboracje i nieustanną zmianę.

Czego przesłuchać przed: Hi D(e)ad! (2019)

Hi Dead! 2

Kolejne wcielenie KSAS potrzebowało aż 6 lat na wydanie nowego albumu. Sam materiał na Hi D(e)ad! został jednak nagrany już w 2012 roku. Przeleżał wszakże w metaforycznej (i być może fizycznej) szafie, czekając na odpowiedni moment do tego, by ujawnić się światu. Patrząc na ostatnie trendy i popularność muzyki improwizowanej, mogło to być dobre posunięcie. Szczególnie, że tych lat w ogóle tu nie słychać, a znajdująca się na płycie muzyka nie straciła na aktualności.

Tym razem w składzie Karol Schwarz All Stars znaleźli się: Michał „Goran” Miegoń (gitara, wokal, klawisze; m.in. Kiev Office, 1926), Artur Bieszke (gitara; Lastryko, Baden Baden), Jakub Noga (sitar; Baden Baden, Kutabuk), Artur Tobolski (bas; Dub Zespół), Tomasz Żukowski (perkusja; Dub Zespół). Wsparli ich gościnnie m.in. Szymon Albrzykowski, Aleksandra Cacha, Joanna Bielawska (wokale), Jowita Cieślikiewicz (klawisze w Not Afraid of Death (xmas version)), Katarzyna Fortuna (wokal w Kochany uwierz mi), znany m.in. z Lonker See Tomasz Gadecki (saksofon w Noo Good oraz #against_modern_festivals) oraz 7faz.

Dla powyższego kolektywu granice stylistyczne nie istnieją. Oparty na brzmieniu etnicznie brzmiących bębnów, oszczędnej, post-rockowej gitarze i bardzo filmowym tle uzyskanym głównie za sprawą partiom klawiszy Letter to (Dead Version) kojarzy się ze stanem zaraz po przebudzeniu lub zaśnięciu. Skłaniam się ku tej drugiej opcji. Kompozycja, która nastrojem przypomina ilustracyjne dokonania Lastryko, umożliwia nam płynne i bezproblemowe wejście do tego eterycznego, utkanego ze snu świata. Pomimo swojej długości (6 minut) nie nudzi, a wciąga nas coraz bardziej do swojego wnętrza. Równie rozmarzony i ascetyczny jest następujący po nim Kochany uwierz mi z przepiękną, bardzo delikatną partią wokalną Kasi Fortuny. Gdy już osiądziemy na dobre w krainie tęsknot i niespełnionych pragnień, odwiedza nas Książę Presji 20109. To najbardziej „piosenkowy” (zaryzykowałbym nawet swierdzenie, że przebojowy) utwór na płycie, na którym największe piętno odcisnął Michał Miegoń. Kompozycja oparta jest na wyraźnej partii gitary uzupełnianej czającym się gdzieś w tle sitarem i spokojnie mogłaby znaleźć się na którejś z ostatnich płyt Kiev Office. Z tego rytmu wybija nas trochę Not Afraid of Death (xmas version). Delikatny wokal Karola co prawda dobrze współgra tu z delikatnym brzmieniem gitary i syntezatorowym tłem oraz pojawiającymi się tu i ówdzie dźwiękami kojarzącymi się z dzwoneczkami, ale nawet jak na ten zespół tak drastyczna zmiana klimatu, przynajmniej w tym miejscu, trochę wybija z rytmu. Na właściwe tory wracamy w nasączonym saksofonem, znów świetnie brzmiącym sitarem, elektronicznymi dźwiękami i gitarowym przesterem instrumentalnym, pięknie rozwijającym się #against_modern_festivals. W kosmiczne rejony zabiera nas z kolei pulsujący beatem i sprytnie schowanym za nim wokalem Karola Little Johnny. Melancholijna, wyciszająca końcówka zapada w pamięć. Ciszą i tęsknotą jeszcze bardziej gra #support_your_local_team. Post-rockowa, przyćmiona gitara, gdzieś w oddali niknący za dźwiękami wokal i odbijająca się echem od pustych ścian pulsująca elektronika. Wieńczący ten festiwal różnorodności No Good to znów popis Tomka Gadeckiego na saksofonie. Towarzyszy mu wysunięty na pierwszy plan bas Tobolskiego, a całość ma zdecydowanie jazzowy posmak. Sporo tu przestrzeni, której nagle zaczyna nam brakować w szybszej i mroczniejszej końcówce zwiastującej kres snu.

Pisałem o tym, jak KSAS wpasowuje się w obecną improwizacyjną modę. To prawda, ale nie do końca. Z jednej strony grupa faktycznie improwizuje i bez przeszkód przemierza wszystkie okołopsychodeliczne, „otwarte” gatunki. Z drugiej jednak strony jest w pewnym sensie niedzisiejsza, bowiem nadal mocny nacisk kładzie na melodie. To o dobre piosenki tu chodzi, a jeśli te wychodzą spontanicznie, bez przesadnego dopieszczania brzmienia czy dłubania nad aranżacją, to tym lepiej. Narzekać nie będę. W tym też najbardziej objawia się moc tej płyty. Materiał sprzed lat jest jednocześnie dzisiejszy i niedzisiejszy. Młodzież tego nie podchwyci, starzy wyjadacze eksperymentów się ucieszą, ale jest też spora przestrzeń dla tych, którzy szukają w muzyce czegoś więcej: emocji, nastroju, klimatu przywołującego zagrzebane gdzieś głęboko wspomnienia. Jednym słowem – marzyciele zyskali właśnie nową przestrzeń dla swoich fantazji.  To wspaniale, bo czym byłaby jawa bez snu?

Must listen: Letter to (Dead Version)

We Live Inside a Dream

Dla zaawansowanych: Hi D(e)ad! to płyta idealna jako wstęp zarówno do twórczości KSAS jak i całej, trójmiejskiej sceny. Jeśli chcecie poznać resztę albumów kolektywu, to polecam odwrotną chronologię – sięgnijcie po Hi Mom! (2013 r.) i powoli schodźcie w przeszłość aż do pierwszej płyty (First Album, 1998 r.). Jeśli z dostępnością poszczególnych krążków będzie ciężko, to zawsze można zapytać u źródła, czyli w Nasiono Records. Polecam też pozostałe projekty muzyków tu występujących. O wielu z nich pisałem też u siebie: Lonker See, Lastryko, Kiev Office, morze czy Pure Phase Ensemble. Oprócz tego warto zajrzeć na składanki Nasiono Records (wydawane pod tytułem Nasiono Records Sampler), którego ojcem, tak jak i KSAS, jest ta sama osoba – Karol Schwarz.