Pewien sobotni wieczór w sopockim klubie Podziemia / Dwie Zmiany przyniósł dwa, bardzo wyczekiwane przeze mnie koncerty.
Jako pierwsza wieczór rozpoczęła grupa Black Mynah. Tak, solowy projekt Joanny Kucharskiej zamienił się w pełnoprawny zespół i autorka materiału w pełni wykorzystała jego potencjał. Garażowy noise zyskał na dynamice dzięki gitarowym przesterom Marcina Lewandowakiego oraz na przestrzeni dzięki syntezatorowym partiom wygrywanym przez Aleksandrę Joryn. Ta ostatnia świetnie dopełniała swoim głosem zjawiskowy wokal Kucharskiej. Na dokładkę połamane rytmicznie, mocarnie brzmiące perkusyjne popisy Pawła Ruckiego i mamy przepis na sukces. Na pewno artystyczny; nie wiem jak z komercyjnym.

Na ścianę dźwięku postawiło z kolei trio Rosa Vertov. W ich przypadku tempo było praktycznie niezmienne przez cały czas trwania seta. Monotonne, powolnie wygrywane partie mogły przyciągnąć lub odrzucić. Mnie wciągnęły totalnie, w czym na pewno pomogła intensywność gry, a także ukryte pod warstwą hałasu… melodie. Do tego pięknie zazębiające się ze sobą trzy, różnie brzmiące wokale oraz miarowo pulsujący, basowy rytm i zostałem kupiony w pełni.

Warto było czekać.

