Mój podziw budzi nawet nie to, jak ładnie wszystko się tu ze sobą zazębia, ale to, że Pawłowi Przyborowskiegmu udało się z tak zróżnicowanych elementów stworzyć prawdziwe piosenki.
Autor: rarpl
Drugi raz z rzędu w ramach niniejszego cyklu trafiam na płytę z końcówki lat 90. I po raz kolejny jest to album z najwyższej półki.
Bałem się bardzo drugiej płyty Shame, bo przyznaję, że debiut trafił w czuły punkt. Na szczęście zespół kontynuuje to, co wychodzi mu najlepiej.
W pierwszej odsłonie cyklu w tym roku piszę o nowych płytach: BYTY, Still Corners, Yung, Mala Herba, Black Country New Road, Rats on Rafts, Nightrun87, Palberta, Sexy Suicide i 100% Rabbit
O nowych płytach Sea Saw, Żurawi, Jacka Prościńskiego, Cloud Nothings, Blanck Mass, Melvins i The Muckers. I o tym, że warto śledzić mnie na Facebooku.
Radiohead w Polsce ma status kultowy, co do tego nie mam wątpliwości. Na temat jego płyt pojawiło się wiele analiz. W tym cyklu takowej nie będzie. Będzie za to dużo wspominek.
„Martial Hearts” pobudza w słuchaczu emocje i podsuwa wyobraźni rozmaite obrazy. Od nas samych zależy, jakie.
Oczekiwania po debiucie miałem spore, szczególnie że inni gitarowi ulubieńcy publiki, mowa o Idles, wydali rok temu w mojej ocenie niezłą, ale tylko niezłą płytę. W głowie ruszyły więc podświadome i bardzo niewinnie poszukiwania następcy. Czy będzie nim Viagra Boys?
Tytusa Długołęcki za pomocą gitarowych dźwięków buduje swoje własne, psychodeliczno-ambientowe przedwiośnie.
To już ostatnia (czy na pewno?) lista podsumowująca ubiegły rok, w której maczałem palce. A właściwie to rozdawałem głosy.
