Możecie wierzyć lub nie, ale za dzieciaka słuchałem bardzo dużo hip-hopu. Głównie polskiego, ale oczywiście też sporo „oryginalnych”, amerykańskich brzmień. I jakimś cudem całkowicie pominąłem Notorious B.I.G.’a.
Ƶurawie udało mi się odkryć na początku zeszłego roku, gdy tego samego wieczoru dzielili scenę z Kiev Office i grupą Feerie. Już wtedy wiedziałem, że trzeba będzie zapisać tę nazwę w kajeciku i śledzić.
Dzisiejszy tytuł był dla mnie wyzwaniem. A powinno być chyba odwrotnie w przypadku muzyki pop, prawda?
Mój podziw budzi nawet nie to, jak ładnie wszystko się tu ze sobą zazębia, ale to, że Pawłowi Przyborowskiegmu udało się z tak zróżnicowanych elementów stworzyć prawdziwe piosenki.
Drugi raz z rzędu w ramach niniejszego cyklu trafiam na płytę z końcówki lat 90. I po raz kolejny jest to album z najwyższej półki.
Bałem się bardzo drugiej płyty Shame, bo przyznaję, że debiut trafił w czuły punkt. Na szczęście zespół kontynuuje to, co wychodzi mu najlepiej.
W pierwszej odsłonie cyklu w tym roku piszę o nowych płytach: BYTY, Still Corners, Yung, Mala Herba, Black Country New Road, Rats on Rafts, Nightrun87, Palberta, Sexy Suicide i 100% Rabbit
O nowych płytach Sea Saw, Żurawi, Jacka Prościńskiego, Cloud Nothings, Blanck Mass, Melvins i The Muckers. I o tym, że warto śledzić mnie na Facebooku.
Radiohead w Polsce ma status kultowy, co do tego nie mam wątpliwości. Na temat jego płyt pojawiło się wiele analiz. W tym cyklu takowej nie będzie. Będzie za to dużo wspominek.
„Martial Hearts” pobudza w słuchaczu emocje i podsuwa wyobraźni rozmaite obrazy. Od nas samych zależy, jakie.
