Słów kilka: The Comet is Coming tworzą King Shabaka, Danalogue i Betamax. Pod tymi pseudonimami kryją się kolejno: Shabaka Hutchings (saksofon), Dan Leavers (klawisze) i Max Hallett (perkusista). Inspiracją dla nazwy zespołu była audycja BBC Radiophonic Workshop o tej samej nazwie. To także ona stała się impulsem do tego, by przyjąć tak oryginalne, sceniczne imiona. Nie mniej ciekawa jest geneza grupy, która według Betamaxa wyglądała tak, że w trakcie jego koncertów z Hallettem (Danalogue) jako duet Soccer96, na scenie zaczęła pojawiać się tajemnicza postać z saksofonem. Po kilku koncertach człowiek ten zaproponował założenie zespołu, na co muzycy przystali i w ten sposób, po zaledwie kilku dniach, powstało pierwsze wydawnictwo The Comet is Coming. Ten tajemniczy mężczyzna to oczywiście Shabaka Hutchings, którego zagraniczne media zdążyły ochrzcić mianem bezpośredniego spadkobiercy stylu legendarnego Sun Ra. Znać go możecie też z takich grup jak Sons of Kemet, Melt Yourself Down, czy Shabaka and the Ancestors.

Czego przesłuchać przed: Debiutanckiego, długogrającego albumu The Comet is Coming pt. Channel the Spirits nie da się ogarnąć za jednym razem. Nie da się też tego zrobić za drugim, a prawdopodobnie i dziesiąte podejście nie starczy na to, by wyłuskać wszystkie zawarte w nim dźwięki, motywy i inspiracje. Jest ich tu tyle, że aż trudno uwierzyć, że za tą grupą stoi tylko trzech ludzi. Krautrockowy rytm, klawisze wylatujące w kosmos, saksofon nawiązujący na równi do spiritual jazzu (fragmenty dłuższe, improwizowane), jak i bawiący się estetyką nu-jazzową (rwane, niemal riffowe granie). Jakby tego było mało, zespół spaja to wszystko afrobeatową tradycją i oceanem psychodelii. Grają tak, jak gdyby pochodzili z zupełnie innej, ultranowoczesnej planety. Postępowość ich ojczyzny opiera się nie tyle na innowacyjnej technologii, co przede wszystkim na przekształceniu tradycji i dziedzictwa w nowoczesne tu i teraz. Dzięki temu The Comet is Coming przeskakuje w ewolucji inne, zamieszkałe naszą galaktykę społeczności. Robi to w taki sposób, że chce się ich brać za przykład.

Must listen: The Comet is Coming – Space Carnival

Międzygwiezdny, radosny karnawał przyleciał na Ziemię, by nauczać o muzyce.

Dla zaawansowanych: EPka Death to the Planet zawiera kompozycje dłuższe i bardziej improwizowane. Za to ostatnia płyta (tegoroczna Trust in the Lifeforce of the Deep Mystery) to najbardziej „normalna” rzecz w ich katalogu. Wszystkie te wydawnictwa prezentują wysoki poziom i warto poznać je wszystkie.

Gdzie i kiedy: Piątek 02.08 | 20.25 | Scena Leśna