Słów kilka: Septet EABS bardzo szybko został okrzyknięty przez polskie media muzyczne nową nadzieją jazzu. Wiele pisało się o hip-hopowych korzeniach i o nieszablonowym podejściu do tworzenia muzyki przez twórców grupy. Pojawiały się też porównania do takich zagranicznych artystów jak Yussef Kamaal, Shabaka Hutchings, czy Moses Boyd. Co więcej, po wydaniu debiutanckiego albumu Repetitions (Letters to Krzysztof Komeda) zespół stał się niejako przyczynkiem do rozmów o tym, gdzie kończy się hip-hop, a gdzie zaczyna jazz. Wszystkie te dyskusje, choć bardzo ciekawe, to jednak tylko dodatek do tego, że EABS to projekt ciekawy, nietuzinkowy i najzwyczajniej w świecie nagrywający dobre płyty. Na ostatniej z nich, czyli wydanej w tym roku Slavic Spirits, sięgnęli w swych inspiracjach do świata prastarych, słowiańskich duchów.

Czego przesłuchać przed: Slavic Spirits to album zdecydowanie odmienny od Repetitions (Letters to Krzysztof Komeda). Pomijając oczywistość, jaką jest fakt, że to w pełni autorski (w sensie braku inspiracji dorobkiem innego artysty) album, to element hip-hopowy, tak bardzo kojarzony z twórczością EABS, jest tutaj praktycznie nieobecny. To bardzo klasyczny pod względem formy materiał, a nieliczne dodatki w postaci elektroniki są praktycznie niewykrywalne. Najwięcej dzieje się tu za sprawą pianina, trąbki, saksofonu i perkusji. Ta ostatnia też spełnia inną niż na debiucie rolę. Raczej prowadzi resztę instrumentów, buduje rytm i tempo, ale robi to, stojąc jakby z boku; obserwując, dopasowując i prowadząc resztę dźwięków w nowe rejony. A są to obszary spiritual jazzu; dominują wolne, spokojne tempa, które rozwijają się niespiesznie, by zazwyczaj w samym finale kompozycji wybuchać feerią brzmień podszytych improwizacją.

Dodam też, że zazwyczaj nie wczytuję się w press packi i umyślnie nie szukam wypowiedzi muzyków na temat ich materiału. Wiem jednak, że do płyty została dodana książeczka, która prowadzi nas dokładnie przez każdy z utworów i prawdopodobnie wyjaśnia stojące za nimi idee. Nie jest to jednak potrzebne. Tę duchowość tu czuć, choć prawdopodobnie każdy znajdzie w niej coś innego. Dla mnie dźwięki te oddają pewnego ducha słowiańskości, lecz nie w kontekście tradycji czy starych obrzędów i praktyk związanych z tym miejscem. Ten pierwiastek objawia się moim zdaniem przede wszystkim w zmienności, ciągłym rozwoju i związanym z tymi zmianami niepokojem, a także bardzo dużą dozą melancholii. I to słychać: szczególnie w basowym pochodzie Ślęży i dobiegających gdzieś z boku, jeżących włos na głowie partii dętych. Zamykające album Przywitanie słońca to promyk nadziei, ale czy ta nadejdzie – tej odpowiedzi już w samej kompozycji nie znajdziemy.

Slavic Spirits działa na wyobraźnie, a największym atutem płyty jest jej klimat. Znów udało się połączyć nowoczesność z tradycją, choć w innej formie niż na Repetitions (Letters to Krzysztof Komeda.

Must listen: EABS – Przywitanie słońca (Live at Radio Opole)

Koncertowa wersja jednego z utworów z ostatniej płyty. Zdecydowanie bardziej rozbudowana, klimatyczna i myślę, że też lepiej obrazująca to, jaką duchowość zespół chciał przekazać za pomocą tego albumu.

Dla zaawansowanych: Przed koncertem warto sprawdzić, jak zespół brzmi na żywo. Można to zrobić dzięki koncertówce z materiałem z debiutanckiego albumu, czyli Repetitions (Letters to Krzysztof Komeda): Live at Jazz Club Hipnoza (Katowice). Dzięki niej materiał z wydanej rok wcześniej płyty studyjnej zyskuje więcej energii i stanowi ciekawe świadectwo tego, jak grupa zachowuje się na scenie. Wielbicielom bardziej hip-hopowej odsłony tego projektu polecam też mixtape, który ukazał się w 2016 roku pod nazwą Puzzle Mixtape.

Gdzie i kiedy: Sobota 03.08 | 18.15 | Scena Leśna

Foto: Hubert Misiaczyk