Nieustanne poszukiwania wpisane są w naturę niektórych muzycznych projektów. Należy do nich zespół Lastryko, który od początku swojej działalności zmienia się i przeobraża, lawirując pomiędzy psychodelą, rockiem progresywnym, krautrockiem, dźwiękowymi wycieczkami poza ziemską orbitę czy formami prostszymi, niemal piosenkowymi. Nie dziwi więc, że na swojej trzeciej płycie grupa znów zaskakuje nas jej zawartością.

Debiut z 2017 r. był spokojnym wejściem w świat gitarowej psychodelii. Zespół dopiero odkrywał własne brzmienie, stawiając przy tym na niemalże filmową narrację i miłe dla ucha dźwięki. Na Tętnie Pulsu, płycie numer dwa, Lastryko rzuciło się na głęboką wodą, nagrywając długie improwizacje i ubierając je w szaty zamkniętych, płynnie przechodzących pomiędzy sobą kompozycji. Grupa nie wyzbyła się przy tym, tak ważnej w swojej muzyce umiejętności budowania obrazów za pomocą instrumentów. Limbo stanowi połączenie obu tych dróg. Choć i tu zespół dodaje od siebie coś, czego nie było wcześniej.

Pierwsza część płyty, aż do tytułowego, rozbitego na cztery części Limbo to Lastryko w wersji z pierwszej płyty, z tym że wzbogacone o brzmienie syntezatora. Klimat morskich fal najlepiej oddaje otwierający C•A. W najbardziej piosenkowym na płycie Firmamencie wracają wokale. Te obecne są też w utworze 8 Kropel, który spowija nas zdecydowanie mroczniejszą, niezgłębianą wcześniej przez zespół atmosferą. Świetną robotę wykonuje tutaj sekcja rytmiczna, uzupełniana przez oszczędne, wpuszczające nieco oddechu gitarowe zagrywki.

Tytułowe, w sumie prawie dwudziestominutowe Limbo to rzecz z innej bajki. Grupa wrzuca do niej wszystkie swoje inspiracje, ostrożnie dobiera proporcje i wciąga nas, słuchaczy, do miejsca poza czasem i przestrzenią. Od fragmentów ambientowych, przez kosmiczne, syntezatorowe wycieczki i transowe zaułki, aż po zupełnie nowe krainy zbudowane z elementów zapożyczonych z math rocka, zespołowi udaje się oddać za pomocą dźwięków niezwykłą aurę tego miejsca.

Limbo to następna ciekawa pozycja w dyskografii Lastryko i kolejny element budowy własnego, charakterystycznego brzmienia. Tak to już jednak jest z zespołami-kameleonami. Choć nie każdy z nich może pochwalić się tak dobrymi pomysłami, co skład z Trójmiasta.

Bandcamp