An Eagle in Your Mind / Otay:Onii / Hypnodrone Ensemble / Desdemona / 05.05.23

Eksperymentalnie, eklektycznie. Elitarnie?

W gdyńskiej Desdemonie trzy bardzo odmienne od siebie koncerty. Wspólna trasa składów An Eagle in your Mind, Otay:Onii oraz Hypnodrone Ensemble mogła budzić zdziwienie. Totalnie różne stylistycznie grupy zapowiadały dużą różnorodność. I tak w istocie było, ale był pewien punkt styczny. Tym były poszukiwania czegoś nowego w ramach stylistyk, które już dobrze znamy.

An Eagle In Your Mind to duet grający coś w rodzaju dark folku. Mrok w ich wykonaniu jest jednak tylko punktem wyjścia. Nie przypomina desperacji, nie ma odcienia depresji. To raczej folkowe granie z elementami… popu. Pełne melodii, nowoczesnych partii wokalnych i wysublimowanych dźwięków, które bazują na elektronice, gitarze akustycznej i instrumencie podobnym do akordeonu, ale takim w wydaniu bliskowschodnim. Prym wiodła wokalistka: jej głos nosił poszczególne utwory i zawierał w sobie sporo emocji. Interesujący występ.

An Eagle In Your Mind

Prawdziwą gwiazdą wieczoru była jednak Otay:Onii. Pochodząca z Chin Lane Shi to prawdziwa performerka. Nie da się oddać w tekście tego, jak wyglądał jej koncert. Maska przypominająca twarz Aliena, tarzanie się po ziemi, do tego brzmiący jak apokalipsa keytar. Brzmi śmiesznie, a było strasznie. Wyglądało to trochę tak, jakby Bjork porzuciła wygodne siedzisko i weszła do podziemi. Podstawę stanowił mocno przetworzony i potraktowany jak instrument największy atut artystki — jej głos. Był więc krzyk, były szepty i bliżej niezidentyfikowane, generowane ustnie, ale poddane komputerowej obróbce dźwięki. W miejscu takim jak Desdemona, gdzie przyzwyczaiłem się do oglądania i niewygodnych dla słuchacza, eksperymentalnych projektów, był to fenomen. Rzecz, która zapamiętam na zawsze. Wierzcie mi, że to naprawdę dużo.

Otay:Onii

Na tle poprzedników krautowy, psychodeliczny Hypnodrone Ensemble zabrzmiał nieco wtórnie. Nadal było to świetne, zahaczające o space rocka granie, ale znajdujemy się w Trójmieście — kolebce takich dźwięków. Widziałem i słyszałem to już wiele razy. Podobało mi się i teraz (skład na 3 perkusje robił wrażenie), ale nie odkryłem w tym niczego, czego nie znalazłbym wcześniej. Choć ściana dźwięku i repetytywne, transowe granie, mogło i robiło miejscami spore wrażenie.

Hypnodrone Ensemble

Szkoda tylko, że trójmiejska publika tego dnia wybrała siedzenie w domu. Tak, to nie był event dla każdego, ale trudno mi uwierzyć, że w tej metropolii nie ma ludzi, którzy chcieliby posłuchać czegoś nowego, wyjątkowego. Ich strata. Dla organizatorów i miejsca tym bardziej ogromny szacunek.

Otay:Onii