W zeszłym tygodniu była część pierwsza, więc dzisiaj zapraszam do drugiej. Na podsumowanie tego roku przyjdzie czas już niedługo, ale już teraz wiem, że przynajmniej pod względem muzycznym był on równie udany, co poprzedni. A tymczasem kilka płyt, które być może przeoczyliście, a które warto poznać jeszcze przed nastaniem Nowego Roku.

Jello Biafra and The Guantanamo School of Medicine – Tea Party Revenge Porn (2020) [hardcore punk]

Takie płyty jak Tea Party Revenge Porn (notabene świetny tytuł) cieszą mnie najbardziej. Wyobrażam sobie, że będąc legendą łatwo zejść na manowce i odgrywać okazjonalnie swoją rolę, już bez młodzieńczej energii i po łebkach. W takim gatunku jak punk jest to nawet wyraźniejsze, bo przecież powyższe cechy są jego nieodłączną częścią. Jello Biafra nie ma jednak dość, nadal pisząc, a potem wykrzykując i skandując swoje zjadliwe teksty. Ma też szczęście do muzyków, lub też oni do niego, bo skład The Guantanamo School of Medicine nie osiada na laurach i nie jest tylko tłem dla znakomitego artysty. Tea Party Revenge Porn zawiera mnóstwo świetnych pomysłów, kipi energią i skrzy od gitarowych przesterów. Jest w tym materiale jakaś nutka szaleństwa, a wszechobecny na niej hałas ma katartyczne właściwości. Życzę sobie i Wam, by w wieku 62 lat być w takiej formie jak Biafra.

Bandcamp

Стереополина – Институт культуры и отдыха (2020) [doomerwave from future / synthpop]

Po pierwszym, pobieżnym odsłuchu płyty Институт культуры и отдыха łatwo obrandować ten materiał jako kolejną wschodnią wariację na temat klasycznych, syntezatorowych brzmień. Takich spod znaku Молчат дома. To nie jest złe porównanie, sam zresztą się pod nim podpisuję, ale takie postawienie sprawy byłoby nie fair wobec Стереополины. Młodziutka artystka faktycznie odwołuje się do klasyki radzieckiej alternatywy, a nad jej kompozycjami oraz w głosie słychać tę melancholijną, wschodnioeuropejską nutę. Idzie jednak krok dalej, patrząc w przyszłość i swoją minimalistyczną, a przy tym bardzo taneczną muzykę ubarwia elementami słodkiego futurepopu. To na wskroś przebojowa płyta, ale jakieś echa buntowniczego electroclashu też da się tu wyczuć. I ten miks doomerskiej melancholli ze słodkimi melodiami oraz głosem Карины powoduje, że jest to jeden z ciekawszych projektów inspirowanych latami 80-tymi stylistyki. Jest w tym dusza, jest styl, ale jest też indywidualizm, którego tak często brakuje w tego typu przedsięwzięciach.

Bandcamp

Frett – The World as a Hologram (2020) [industrial kaleidoscope]

Maciej Frett, znany popularyzator muzyki industrialnej w Polsce już od ponad 20 lat, dopiero teraz zdecydował się stworzyć i wydać swój solowy debiut. I jak przystało na twórcę, który w poprzednich projektach (Job Karma, 7JK) pokazywał swoje autorskie podejście do gatunku, tak i tutaj mamy do czynienia z jego własną interpretacją tego, czym jest industrial. A ten ma przecież bardzo dużo odcieni. Na The World as a Hologram znajdziemy zatem zarówno old schoolowe, przypominające pracę fabryki beaty, jak i ambientowo-noise’owe pasaże. Jest też taneczność zaczerpnięta z ebm, znajdą się w kilku miejscach melodyjne fragmenty, ale nad całością czuwa apokaliptyczna, pesymistyczna aura. Dodajcie do tego zróżnicowane wokale, od skandowania i ponurej narracji do agresywnego krzyku, a dostaniecie gatunek w pigułce. I można by potraktować tę płytę jako ciekawostkę lub przyspieszony kurs uzupełnienia wiedzy na temat każdej z ww. stylistyk. Tylko że ta różnorodność nie jest środkiem samym w sobie. Stanowi niezaprzeczalną zaletę wydawnictwa, ale jest dodatkiem do naprawdę przemyślanych, klimatycznych i bardzo dobrze nagranych, ciekawych kompozycji.

Bandcamp

Badge Époque Ensemble – Self Help (2020) [psychedelic jazz-funk]

O projekcie Badge Époque Ensemble chciałem napisać już przy okazji ich debiutu z 2019 roku. Na szczęście grupa nie osiadła na laurach i zaraz wypuściła drugi, równie ciekawy, choć może nieco mniej zaskakujący brzmieniowo album. Self Help odczytuję jako próbę uwspółcześnienia zapomnianego i mocno przykurzonego gatunku zwanego fusion. Kanadyjczycy wprowadzają go w XXI wiek, dodając kilka kropel psychodelii i podbijając całość funkiem. Bardzo dużą rolę odgrywają tutaj klawisze oraz elektryczne pianino i flet, przez co muzyka zespołu ma w sobie spore pokłady delikatności. Badge Époque Ensemble nie popada przy tym w przesadny kicz, a malowane przez nich muzyką ładne obrazki koją, zamiast niepotrzebnie zwiększać poziom cukru we krwi. W oczekiwaniu na cieplejsze dni Self Help będzie wspaniałym wspomagaczem. Lepszym niż najcieplejszy kocyk.

Bandcamp

Ryba – Phantom Plaza (2020) [cinematic post-punk]

Liderem i założycielem zespołu Ryba jest Heimir Gestur Valdimarsson. Absolwent łódzkiej filmówki, Islandczyk, po powrocie do ojczyzny założył zespół, który rozrósł się aż do 7 osób i w tym roku postanowił wydać swoją debiutancką płytę. Zainteresowania Heimira oscylują wokół kina i to ono wywarło największy wpływ na pierwszą płytę kolektywu. Ten filmowy klimat objawia się przede wszystkim w narracji, klimacie i wypełniającej tło elektronice. Na pierwszym planie popis daje przede wszystkim sekcja, ale Phantom Plaza to płyta na tyle zróżnicowana, że powinna spodobać się także miłośnikom dream popu, indie popu czy nawet trip-hopu. Jako bonus urocza, choć nieco niezdarna próba zmierzenia się z językiem polskim w utworze Wyglądają naturalnie.

Bandcamp

Atom Split – Atom Split (2020) [noise rock]

W składzie krakowskiego Atom Split znajdziemy Łukasza Podgórskiego (znanego z Tulip Trenches) oraz perkusistę Ogdens, Kubę Matysiaka. Trio uzupełnia grająca na basie Maja Gomulska. Debiut grupy wpisuje się w to, o czym postuluję od dawna, czyli powrotu mody na granie noise rocka w naszym kraju i to w wersji z początku dekady ubiegłego wieku. Nie jest to jakieś wielkie odkrycie, ale fanów gatunku, do których zresztą się zaliczam, na pewno taki stan rzeczy cieszy. W przypadku Atom Split trzeba nadmienić, że album jakością produkcji przypomina demko. Dla mnie to nie problem – wypolerowany hałas niezbyt mnie kręci, a noise rock to przecież muzyka typowo koncertowa. Brzmi to tak, jak gdyby Atom Split rzeźbił swoje przestery ze sceny lub z salki, a my odbieralibyśmy je, stojąc gdzieś w trzecim rzędzie w dusznym pomieszczeniu z ohydnym, tanim piwem skapującym na nasze buty. Trio ma naprawdę masę ciekawych pomysłów na to, jak sprzedać gitarowy jazgot, w czym pomaga zresztą zwinna gra sekcji, więc czego chcieć więcej? Tak właściwie to tylko prawdziwego koncertu, ale i na to przyjdzie czas.

Bandcamp

Wax Chattels – Clot (2020) [synthnoise rock]

Pamiętacie debiut nowozelandzkiego, noise rockowego zespołu bez gitar w składzie? Byłem pod wrażeniem tego, jak dobre dźwięki mogą powstać z połączenia basu, prostego zestawu perkusyjnego, syntezatora oraz dwóch wokali. Męskiego w postaci głosu Petera Rudella oraz damskiego Amandy Cheng. Po Clot chylę czoła jeszcze bardziej, bo trio (na perkusji gra Tom Leggett) kombinuje tu jeszcze bardziej. Bazą są wszelkiej maści piskliwe i hałaśliwe dźwięki wydobywane z syntezatora. Na tych fundamentach grupa bawi się tempem i to w stylu math rockowym, czyli mocno niestandardowym: z całą masą przejść, nietypowych struktur rytmicznych i z perkusją w roli prowadzącej. Multum efektów położonych na instrumenty i wokale urozmaica brzmienie, przez co w wielu fragmentach trudno właściwie odgadnąć, co jest źródłem wpadającego w ucho motywu. Właśnie, bo pomimo tak eksperymentalnego podejścia, poszczególne kompozycje są bardzo nośne i momentalnie zapadają w pamięć. Bezkompromisowość się opłaca, a Clot jest tego bardzo dobrym przykładem.

Bandcamp

Pure Phase Ensemble – Live at SpaceFest 2019 (2020) [listen, dream, listen, repeat]

W składzie ubiegłorocznego Pure Phase Ensemble na scenie pojawiła się cała masa (a konkretnie to dwunastu) znakomitych muzyków. Po ich pełną listę zapraszam na bandcampową stronę projektu, a sam wymienię jedynie Wojciecha Jachnę na trąbce, Adama Franklina (z brytyjskiego Swervedriver) na gitarze, Jędrzeja Jakubowskiego na perkusji oraz człowieka orkiestrę, czyli Piotra Hopcię (bas, djembe, flet, rav drum). Jeśli miałbym jakoś opisać to konkretne muzyczne wcielenie Pure Phase Ensemble, to opisałbym je jako grający połamane rytmy psychodeliczny big band. Zdecydowanym liderem jest perkusja narzucająca tempo reszcie i składająca do kupy wszystkie te dziwne dźwięki. Improwizacyjny charakter przedsięwzięcia sprzyja też dęciakom, które prawie przez cały czas znajdują się na pierwszym planie. Franklin gra na gitarze oszczędnie, cyzelując swoje partie, które dzięki temu pasują do leniwego, fantazyjnego klimatu całości. Ornamenty złożone z bardziej egzotycznych instrumentów dodatkowo podbijają uczucie lekkości tego radosnego w swej istocie materiału. Live at SpaceFest 2019 to album wycofany, nienarzucający się technicznymi popisami, za to w pełni skupiony na tym, by pobudzić wyobraźnię słuchacza.

Bandcamp

Mint Field – Sentimento Mundial (2020) [dreamy shoegaze art pop]

Psychodela wprost ze słonecznego Meksyku. Mint Field na drugiej płycie kąpie się w tęczowych dźwiękach i zażywa kosmicznego słonka, leżąc na wzorzystym ręczniku. To bardzo przyjemne warunki do tego, by snuć krótkie opowiastki inspirowane wyobraźnią opowiadającego i słuchającego. Ten pierwszy historie traktuje osobliwie. Nieco przeinacza fakty, miesza fabuły i style. Odbiorcy ciężko się więc połapać w tym wszystkim i może podejść do materiału źródłowego analitycznie lub też w sposób abstrakcyjny, wolny od uprzedzeń. W tym drugim zapewne będzie bawić się lepiej, bo Sentimento Mundial pomimo swojej wielowarstwowości to po prostu ładna muzyczna opowiastka.

Bandcamp

EABS – Discipline of Sun Ra (2020) [spiritual jazz]

Najbardziej kontemplacyjny album w dorobku EABS inspirowany jest twórczością, a może nawet przede wszystkim osobowością Sun Ra. Przybysz z obcej planety czy genialny muzyk? Artysta nie z tej Ziemi czy też geniusz, który wyprzedził swoje czasy? Znajdzie się tu coś dla wielbicieli wszystkich tych teorii, bo Discipline of Sun Ra mocno wnika w metafizykę rozumianą zarówno jako brzmieniową podróż poza naszą planetę, jak i próbę wyjścia poza zwyczajową sferę percepcji. W wersji autorskiej, bo hip-hopowy beat w The Lady With the Golden Stockings (The Golden Lady), syntezatorowe pasaże w Interstellar Low Ways czy funk spoza orbity w UFO to cechy charakterystyczne stylu grupy. Jeśli Discipline of Sun Ra miałby być wstępem do świata Sun Ra, to trudno wyobrazić sobie lepszy początek do tego, by zgłębić jego twórczość. Na tle pozostałych albumów EABS ten wydaje się być najbardziej przystępny, a przy tym równie ciekawy co poprzednie.

Bandcamp